Open’er 2016

DCIM100GOPROGOPR0047.

Naszą podróż na Open’era zaczęliśmy 29.06 o godzinie 21:30. Chcieliśmy jechać późniejszym o północy, ale nie było już wolnych miejsc. Przyjazd na stację główną do Gdyni planowany był na godzinę 8:00.

DCIM100GOPROGOPR0049.

Podróż trwała nieco ponad 10 godzin. W przedziale okazje mieliśmy poznać wesołą rodzinkę, która opuściła nasz przedział w połowie drogi, przez co mogliśmy wygodnie się wyspać i zebrać siły na koncerty.

DCIM100GOPROG0010058.

BACZNOŚĆ! SPOCZNIJ!

DCIM100GOPROG0050075.DCIM100GOPROG0070081.DCIM100GOPROGOPR0084.

Zgłodnieliśmy więc na śniadanie wpadliśmy do Maka, w którym znaleźliśmy sporo takich ciekawych ścian. Później wymieniliśmy bilety na opaski. Spotkaliśmy znajomych, z którymi ruszyliśmy w kierunku plaży.

DCIM100GOPROGOPR0098.

Minęliśmy gdyński Sea Tower, który nie tylko dobrze wypadł na zdjęciu ale także w rzeczywistości robił wrażenie.

DCIM100GOPROGOPR0100.DCIM100GOPROGOPR0102.

Błyskawica

DCIM100GOPROGOPR0105.

Gdynia Eye

opener 2016 (11)opener 2016 (12)

O godzinie 9 docieramy na jeszcze pustą od Januszów i Grażyn plażę. Przebieram się w strój i wskakuje do wody. Czarek pod pretekstem „zapomniałem kąpielówek” zostaje i smaży się na kocu.

opener 2016 (13)

Woda orzeźwiająca, bo zaledwie 17 stopni.

DCIM100GOPROG0110117.DCIM100GOPROG0130131.DCIM100GOPROGOPR0146.

Już od samego rana słońce smażyło i było z 27 stopni. Po prostu idealnie!

DCIM100GOPROG0140138.DCIM100GOPROG0150152.

Mieliśmy być na pierwszym planie, ale buty wygrały.

DCIM100GOPROGOPR0158.

Po ponad godzinie wylegiwania się na piasku i odpoczywania oraz zbierania wszelkich sił na wieczorny koncert RHCP pojechaliśmy do Gdańska, gdzie czekali na nas znajomi Czarka, z którymi mieliśmy spędzić najbliższe dni. Hostel Filip mieliśmy ulokowany zaledwie 3 minuty od dworca PKP. Był on dość nietypowym miejscem noclegowym. W samym centrum Gdańska znajdowały się domki holenderskie, dosłownie za płotem od ulicy.

opener 2016 (34)

opener 2016 (21)

Po check-inie spakowaliśmy się odpowiednio na koncert i pojechaliśmy SKM-em do Gdyni. Jak zawsze na masowe eventy takie jak koncerty nie można wnosić scyzoryków, nieskładanych parasoli, selfie sticków, profesjonalnych kamer do nagrywania zdjęć i video, a także aparatów z zoomem większym niż x6, już nie wspominając o lustrzankach. Zaryzykowaliśmy biorąc gopro, ale dobrze ja schowaliśmy, mając nadzieje, że nie będą nas przeszukiwać przy bamkach.

DCIM100GOPROGOPR0168.

Godzina 17, jemy ostatni posiłek przed koncertem. Syta i przepyszna rybka z fryturą oraz kiszoną kapustą. Do tego sos majonezowo-czosnkowy, który był po prostu majonezem. Taka przyjemność za 30 zł.

opener 2016 (23)

Wychodząc z tawerny zaczęło lać, w ciągu kilku sekund dosłownie. Musieliśmy schronić się w pobliskiej tymczasowej budce KFC, żeby zachować suche jeszcze ubrania. 15 minut i było już po deszczu. Ruszyliśmy na autobus na lotnisko Kosakowo.

DCIM100GOPROGOPR0176.

Nie było to dla nas zaskoczeniem, że czekać musieliśmy w kilometrowej kolejce, żeby wsiąść do darmowego autobusu na Open’era. Niemniej jednak była już 18 na zegarku, a my jeszcze nie byliśmy blisko celu. Poczekaliśmy około 30 minut i wsiedliśmy do zapchanego niczym stado mrówek autobusu i pojechaliśmy, ale nie za daleko. Korki były niewiarygodne, poruszaliśmy się żółwim tempem. Kilometr za kilometrem. Jechaliśmy prawie godzinę! Generalnie trasa liczy ok 12 km i jedzie się maksymalnie 15-20 minut. Po 10 minutach zrezygnowałam i usiadłam na skrawku schodów przy wyjściu i w tym samym momencie dosiadł się pewien 40-latek. Zaczęliśmy rozmawiać o organizacji całego festiwalu, jak bardzo źle jest w tym roku. Autobusów jest za mało, a w dodatku nie ma bus pasa, co zdecydowanie usprawniłoby pracę. Ponadto o niesamowitych tłumach ludzi i kolejkach w punktach gastronomicznych. O coraz większej komercjalizacji eventu i pożarze jednego z food-tracków. Zapalony fan większości zespołów występujących na tegorocznym festiwalu doradził na co warto pójść i kogo usłyszeć. Czas jazdy minął szybciej niż myślałam

opener 2016 (25)

Chwilę po 19 docieramy do bram wejściowych Otwieracza. Na bramkach ochroniarze nawet nas nie dotknęli. Weszliśmy w ciągu kilku sekund. To nigdy nie było prostsze. Oczywiście byliśmy już bez naszych znajomych, ponieważ przypadkowo rozdzieliliśmy się wchodząc do dwóch różnych autobusów. Podobno znalezienie się na festiwalach graniczy z cudem. Tak , zdecydowanie to prawda. Planowane koncerty na których chcieliśmy być to: RHCP, Beirut, Caribou i Coals.

DCIM100GOPROG0160182.

Godzina 21, słońce powoli zaczyna zachodzić. Idziemy na koncert Coals. O 21 zaczynał się mecz Polska-Portugalia, który był na żywo transmitowany na festiwalu. Tak, sam fakt puszczenia transmisji meczu na jednym z większych festiwali w Europie to nieporozumienie. Natomiast organizatorzy nie mieli innego wyjścia. Nie dość, że fani piłki nożnej, którzy także byli fanami zespołów grających na tegorocznym festiwalu, stoczyli kilkudniową walkę z fanpagem Open’era na Facebooku. Uważam, że gdyby nie zrobili nic w tym kierunku, straciliby po pierwsze dużą liczbę fanów, a po drugie tysiące kibiców żądałoby zwrotu pieniędzy za zakup biletów.

Udało się! Nie poddaliśmy się i z radością informujemy, że dzięki wsparciu Orange, sponsora głównego Open’er Festival Powered by Orange i sponsora globalnego UEFAEURO2016, wszyscy zainteresowani będą mogli zobaczyć mecz Polska-Portugalia na terenie Open’era! Dzięki wsparciu Orange możemy rozbudować specjalną strefę, żeby pokazać mecz. Dziękujemy Orange!‪#‎OrangeSponsorsYou‬ Informujemy jednocześnie, że ze względu na międzynarodową logistykę nie są możliwe zmiany programowe na głównej scenie festiwalu.

DCIM100GOPROG0180194.

Czarek w zrobionym przeze mnie T-shircie specjalnie na koncert.

opener 2016 (29)

Na festiwalu byłam po raz drugi. I po raz drugi stwierdzam, iż jest to impreza nie dla biednych studentów, którzy czekają na przelew od rodziców do piątego każdego miesiąca. Rozpiętość cenowa biletów zaczyna się od 239 za jeden dzień aż do 659 za cztery, wraz z polem namiotowym. W dodatku w strefie gastronomicznej ceny posiłków są niewiarygodnie wysokie. Za średniego i w dodatku nieprzyprawionego burgera można zapłacić ok. 25 zł. Ja nic nie jadłam podczas festiwalu, ryba na obiad spokojnie mi wystarczyła do samego rana. Piwa marki Żywiec czyli Heineken i Desperados były za 8 zł. Tragedii nie ma. W zeszłym roku cena za alkohol była taka sama. Będąc na polu namiotowym można było wnieść alkohol w postaci puszek piwa.

DCIM100GOPROGOPR0208.

Nowością w tym roku była możliwość płatności kartą, co bardzo ułatwiało sprawę. W pewnym momencie pojawił się istotny problem – przeciążenie terminali. W związku z tym nie mogły zostać zrealizowane transakcje przez jakiś czas. Moje 16 zł nadal nie zostało pobrane z konta. W zeszłym roku były papierowe kupony. Jeden o wartości 4 złotych. Pamiętam jak stało się w sporych kolejkach, żeby wymienić pieniądze na bony. Tego roku w życie weszło rozwiązanie opaski zbliżeniowej, którą można doładowywać i płacić bez większych oporów. To wszystko we współpracy z Mastercard naturalnie.  Oczywiście ilość tych bransoletek była ograniczona i nie starczyło dla wszystkich. Oprócz plusów w postaci chodzenia bez portfela, pojawiają się także haczyki w regulaminie. Po pierwsze: za usunięcie takowej opaski prepaidowej zapłacić należy 30 zł. Opłata miesięczna za posiadanie opaski jest w wysokości 1 zł. Po trzecie: za sprawdzenie salda na koncie – 5 zł. Ewidentnie Open’er Festival było idealnym wydarzeniem do przetestowania tego systemu płatności.

opener 2016 (32)

Coals na scenie Firestone

opener 2016 (33)

Chwilę po godzinie 22 Red Hot Chilli Peppers weszli na scenę i z wielkim przytupem zagrali jako pierwsze Can’t Stop. Następnie piosenka z nowej płyty i tak na zmianę. Nie jestem jakimś ogromnym fanem RHCP, ale znam bardziej stare utwory i nie ukrywam, oczekiwałam ich najbardziej. Poza tym, że nie mogliśmy się znaleźć podczas koncertu z Czarkiem przez ponad godzinę, to nawet nie widziałam ani centymetra Kiedisa na scenie, tylko wielki telebim przed oczami. Generalnie tłumy ludzi, w sumie to było do przewidzenia. Dwa razy podczas koncertu Flea zaśpiewał głośno POLSKAAAA BIAŁO-CZERWONII z amerykańskim akcentem. Po wielkich trudach znajdujemy się i zmierzamy w kierunku koncertu Beirut na Tent Stage. Nie było żadnej szansy, żeby być obok namiotu a do namiotu już nie było o czym mówić. Ustawiliśmy się z 30 metrów od telebimu, bo nigdzie indziej nie było miejsc. Usiedliśmy i nuciliśmy sobie pod nosem piosenki w rytmie folku i Europy wschodniej. Robiło się coraz chłodniej. Poszliśmy na chwilkę do strefy gastronomicznej. Czarek kupił burgera i poszliśmy na Czeluść na Beat Stage. Zupełnie przypadkiem. Zapomniałam o Caribou. Straciliśmy poczucie czasu. O godzinie 2 opuściliśmy teren festiwalu i zmierzaliśmy w kierunku autobusów.

20160630_231949_edited.jpg

Tłumnie dotarliśmy na stacje Gdyni Głównej i próbujemy kupić bilety na SKM. Graniczyło to z cudem, ze względu na niesamowite kolejki. Zdecydowaliśmy pójść na peron i po prostu jechać do Gdańska. Ledwo zmieściliśmy się do pociągu. Był bardzo nowoczesny i czysty. Zajęliśmy ulubione miejsce na podłodze. Jechaliśmy około 30 minut i nagle ktoś z pasażerów powiedział, że jest kontrola biletów. Wstałam, nikogo nie zauważyłam i w sumie trochę się zaśmiałam, jak o 3 w nocy? Mija minuta i z dali wyłania się wyglądający na kontrolera człowiek. Postanawiamy pójść na sam przód pociągu aby zyskać na czasie. Przypadkowo znajdujemy automat do biletów. Gdybyśmy wiedzieli o nim, od razu byśmy zakupili bilety. Zdążyliśmy, kupiliśmy. W tej samej sekundzie podchodzi Pan Kanar i prosi o bilety i legitymacje studenckie. Dajemy mu licząc na to że się uda. Stacja Gdańsk Główny, wysiadamy. Zaczyna nas spisywać. Oczywiście wdajemy się w długą rozmowę, której nie będę przytaczać w całości, ale była bardzo dziwna. Kontroler wyglądał jak student w koszuli w kratę. Nie był wylegitymowany. Zaproponował nam płatność 40 zł od osoby na miejscu albo 150 przelewem w ciągu tygodnia. Zaczęło nam coś śmierdzieć. Badamy sytuacje, Czarek na szczęście miał stówę w portfelu więc wręczył ją kontrolerowi. Dostaliśmy pokwitowanie i ze smutkiem, a zarazem ze zdziwieniem na twarzy kierujemy się w stronę hostelu. 40 zł to nie 150 – mówimy sobie pod nosem i nagle jakiś człowiek wyglądający jak wokalista zespołu LMFO zaczyna krzyczeć i biec to tego kontrolera biletów tym samym zatrzymując pociąg na jakieś 10 minut. Okazało się, że został oszukany. My zaczęliśmy myśleć czy przypadkiem to nie był jakiś przekręt. Wezwana zostaje Pani kierownik. Postanawiamy się odwołać w ciągu tygodnia i czekać na rozwój sprawy. Wracamy do hostelu, jest 4 rano i padamy ze zmęczenia.

opener 2016 (35)

Następnego dnia musieliśmy wymeldować się w południe. Pakując się znalazłam w portfelu 2 nieskasowane bilety na SKM, które miałam cały czas przy sobie wczorajszego wieczoru, tylko zapomniałam o ich istnieniu. Co za niefart. W momencie kiedy chciałam skorzystać z porannej toalety, a tym samym z prysznica, zabrakło wody. Właściciel oświadczył, że w okolicy powstał jakiś problem z kanalizacją i do około 13 nie będzie wody. Na szczęście mieliśmy jeszcze mały zapas w butelce. Zrezygnowaliśmy, oddaliśmy klucze i pojechaliśmy ponownie do Gdyni. Najpierw chcieliśmy coś zjeść. Niechcący trafiliśmy na przepyszne bistro śniadaniowo-obiadowe o chwytliwej nazwie lovEAT. Oboje zamówiliśmy krem pomidorowo-pomarańczowy na chłodno. Dodatkowo zamówiłam egzotyczną sałatkę z grillowanym kurczakiem, gruszką, żurawiną, sałatą, papryką oraz migdałami w sosie mango. Czarek zamówił bardzo smaczny makaron z kurczakiem. Wszystko wyglądało tak bardzo apetycznie, że miałam ochotę domówić coś jeszcze. Dowiedziałam się, że jest również lokal we Wrocławiu. Na pewno niedługo się tam wybierzemy, żeby spróbować czegoś innego. Lokal godny polecenia, świetna obsługa i w dodatku ceny adekwatne do jakości.

opener 2016 (36)opener 2016 (37)opener 2016 (38)opener 2016 (39)

Do odjazdu o 21:30 mieliśmy sporo czasu więc poopalaliśmy się chwilę na plaży, ponownie popływałam chwilę w Bałtyku i pospacerowaliśmy po okolicy.

opener 2016 (41)opener 2016 (42)DCIM100GOPROGOPR0249.opener 2016 (44)opener 2016 (45)opener 2016 (46)

WNIOSKI I REFLEKSJE

  1. Za rok istnieje bardzo mała szansa, że pojadę po raz trzeci. Wszystko zależeć będzie od line-upu.
  2. Wydaliśmy zdecydowanie za dużo pieniędzy. Łącznie z biletem za koncert, noclegiem, transportem, mandatem i wyżywieniem wydaliśmy na osobę 560 zł.
  3. Jeżeli z roku na rok będą grały zespoły formatu światowego, ten festiwal straci swoje znaczenie oraz idee.
  4. Najbardziej opłaca się jechać na 4 dni koncertów z noclegiem w na polu namiotowym.
  5. Najlepiej aby się nie zgubić, chodzić wszędzie parami. No prawie wszędzie.
  6. Nie ma możliwości, żeby pójść na wszystkie koncerty, na jakie się zamierzało iść.
  7. Było dwa razy więcej uczestników niż w zeszłym roku, bo aż 120 000.
  8. Zawsze należy kupować bilety komunikacji miejskiej, a w szczególności w nieswoim mieście.

Ogólna ocena wyjazdu to mocne 6/10. Generalnie pogoda się udała. Na szczęście w dniu koncertu RHCP nie padało dłużej niż 15 minut. Było zdecydowanie za dużo ludzi. Mecz podczas koncertów był nie do pomyślenia. Kibicu, jak można zapłacić tyle pieniędzy i nie być na żadnym koncercie? Za rok bardzo poważnie rozważę i skrupulatnie wycenię wyjazd na Opene’era.

opener 2016 (47)

One Comment

Dodaj komentarz