Open’er 2015

 
1 lipca chwilę po północy ruszyliśmy pociągiem do Tczewa, gdzie nocować mieliśmy u Martyny. Jechaliśmy około 7 godzin, po czym przespaliśmy się w domu, żeby mieć dużo siły. Pojechaliśmy do Gdyni. Ogólnie była nas ósemka. Zjedliśmy pizze na plaży popijając różnymi pysznościami i ruszyliśmy w stronę lotniska Kosakowo. Dotrzeć tam za darmo mogliśmy tylko podstawianymi openerowskimi autobusami. Było dosyć tłoczno ale w miarę szybko dotarliśmy już na koncert. Najpierw uzyskaliśmy opaski potem bony na piwo – pić można było tylko desperadosy albo heinekeny. Cena jednego bonu to 4 zł, natomiast piwo kosztowało dwa bony, tanio nie było. Zaczęło się ściemniać i pierwsze koncerty już za nami. Nie ma opcji, fizycznie, żeby być na wszystkich koncertach więc wybraliśmy 3 z wielu: Alt-J, Chet Fakera i Die Antwoord. Było magicznie! Atmosfera genialna, nagłośnienie idealne, ludzie – najlepsi! Alt-J zagrał wg mnie najlepiej, pod każdym względem, był na dużej scenie to może dlatego tak mi się podobało, tłum ludzi – fanów. Koledzy z Afryki zagrali z petardą. Był to drugi koncert Die Antwoord na którym byłam i dali z siebie tym razem więcej, może dlatego, że za ten koncert mieli większy dochód. Były tańce, swawole i śpiewy też. Na Checie Fakerze było spokojnie i nastrojowo. Szkoda, że grał w namiocie i słabo było go widać. Może za rok zagra już na wielkiej scenie.
Koncerty skończyły się o świcie, koło 5 już wracaliśmy miejskim autobusem, do którego ledwo dotarliśmy. Było dosyć chłodno. Za rok jadę jeszcze raz, może tym razem pod namioty?
Iza
Mati
Kosicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *